Wyszukaj w katalogu

Polecane firmy
LUK STUDIO Pracownia Projektowa - Architektura

LUK STUDIO Pracownia Projektowa - Architektura

Poleć nas innym
Studiowanie architektury, czyli świat postrzegany inaczej
(2016-08-10)

 

Wiz 1_RGB.png


Autor:  inż. arch. Agnieszka Mikołajczyk

"Studiowanie architektury , czyli świat postrzegany inaczej"

Cofnijmy się o pięć lat. Pierwszy dzień na uczelni, nowy budynek Wyższej Szkoły Technicznej w Katowicach, nowi ludzie… można powiedzieć, że niezależnie od kierunku i uczelni wszędzie jest tak samo. Jednak z architekturą nie jest „tak samo” ponieważ ona zmienia wszystko. Zaszczepia w człowieku postrzeganie świata. Dostrzeganie barw, detali i kształtów. Budynki odzyskują swoją wysokość dotąd obserwowaną tylko do poziomu parteru. Brzmi to trywialnie lecz codzienna droga do domu przestanie być zwyczajna, rodzinne miasto już nie będzie tym samym miastem, a przejazd autobusem nie będzie tylko trasą z punktu A do punktu B. Otoczenie zyska nowy wymiar i nic nie będzie już takie jakie było dawniej. Ponieważ architekt musi widzieć dostrzegać to czego nie zauważają inni. Wciągu kilku minut scharakteryzować przestrzeń i czuć co w niej jest dobre, a co wymaga przekształceń. Brzmi strasznie? Jednak w cale tak nie jest.

Na ogół student czuje się zbyt mały i przytłoczony natłokiem informacji i bodźców które gwałtownie zacznie dostarczać mu świat. Przychodzą momenty zwątpienia i słabości. Jednak to mija. Odpowiednia kadra akademicka jaką można znaleźć w Wyższej Szkole Technicznej w Katowicach pomaga studentowi objąć to wszystko zrozumieniem. Strach zastępuje najbardziej ekologiczny i odtwarzalny napęd jaki odkryto na ziemi. Jest nim pasja. Stale rozwijająca się, wspiera przy podejmowaniu decyzji, dodaje energii i wyznacza cel. To ona napędza gdy gonią terminy, to ona odnajduje pokłady cierpliwości gdy elektronika zawodzi i to ona ostatecznie sprawia, że patrzy się na efekt końcowy godzin spędzonych przy projekcie i jest się z niego dumnym. Tego uczucia nie zastąpi żadna piątka zdobyta na egzaminie pisemnym czy ustnym.

Same studia nie należą do najłatwiejszych. Wymagają sporych pokładów samozaparcia, dyscypliny i umiejętności organizacji indywidualnego czasu pracy. Sen zaczyna być przywilejem osoby, która już wszystko pozaliczała bądź pracowała na bieżąco ale i to nie zawsze daje taką gwarancje.

Przychodzi również taki moment w życiu studenta architektury, w którym musi podjąć decyzje na temat swojej pracy dyplomowej oraz ustalić promotora i zakres działania.  W przypadku mojej pracy ewolucja projektu zaskoczyła mnie samą. Temat pracy z jaką przyszłam do mojej Promotor był oczywisty jasny i klarowny. Efekt końcowy oraz tematyka w znacznym stopniu odbiegły od początkowych założeń. Nikt mnie nie zmuszał abym rysowała więcej i więcej, wszystko zależało ode mnie czy chcę się rozwinąć w temacie jeszcze wtedy niezbyt rozpowszechnionym na polskim rynku. Odpowiedź była prosta: dlaczego nie spróbować, jeszcze przyjdzie moment gdy będę sztywno trzymać się norm oraz nie wychodzić poza zakres założeń inwestora.

Ostatecznie powstał projekt pt. „Miejski Park Produkcji Żywności.  Projekt zagospodarowania terenów pokolejowych w Katowicach przy ul 73 Pułku Piechoty” przedstawiający innowacyjne rozwiązania dla terenów sąsiadującym bezpośrednio z Parkiem Leśnym- Dolina Trzech Stawów.  Jest to wspaniała cecha tego zawodu, że można spojrzeć w pustą przestrzeń i oczami wyobraźni widzieć to, co właśnie sami kreujemy. Podczas projektowania chciałam pokazać przestrzeń jako przyjazną mieszkańcom, przedstawić kierunek w jakim może podążać miasto, które dąży do bycia metropolią. Tereny po produkcyjne na Śląsku mają naprawdę potężny potencjał, który tylko czeka aby go wykorzystać. Pokazują to regularnie ukazujące się projekty zmiany wyglądu tych przestrzeni. A wertykalne farmy zaproponowane w moim dyplomie nie są już opcją wyłącznie futurystyczną gdyż w sąsiednich krajach takie projekty są coraz częściej realizowanie. W trakcie projektowania pracy dyplomowej natknęłam się również na trudności zawodowe związane z tą branżą w momencie, w którym miałam domykać już prace doszło do ogłoszenia projektu Miejscowego planu zagospodarowania przestrzeni dla terenów znajdującej się tuż obok i zamieszania związanego z budową nowej zabudowy na Muchowcu. Architekt w trakcie swojej pracy często zderza się z takimi problemami. Lecz w ramach kształcenia mogłam od razu poznać jak rozwiązuje się takie problemy przestrzenne, co w znacznym stopniu poszerza wiedze młodego projektanta przygotowując go do pracy w zawodzie, a nie tylko pozostawia na etapie koncepcji.

Ostatecznie dyplom został wyróżniony na poziomie uczelni, ale również doceniło go Towarzystwo Urbanistów Polskich odd. Katowice. Plansze wielokrotnie wystawiane były na ważnych targach odbywających się w Katowicach w Centrum Konferencyjnym i nie tylko. To właśnie następną wspaniała cecha tego kierunku. Moment, w którym wizja zostaje sformalizowana na planszach i zaprezentowana, a odbiorcy twierdzą, że to o widzą jest dobre i chcieli by móc być w tej projektowanej przestrzeni. Zdarzyło mi się kilka razy stanąć przy grupce osób oglądających mój dyplom i posłuchać jak odnoszą się do niego, gdy nie maja pojęcia że tuż obok stoi twórca. W takich chwilach projektant zastyga gdzieś na moment wewnętrznie, bo przecież to kwestia gustu przesądza o wszystkim. Jednak jak dotąd opinie były tylko budujące.

Aktualnie mija rok od tamtego pamiętnego dnia, gdy mój dyplom ujrzał światło dzienne i mogę stwierdzić, że żyje on własnym życiem. Co zatem z moją osobą? Nadal się kształcę bo tego wymaga zawód architekta, jednak teraz jest to zupełnie inny poziom projektowania. Zaczynam rozumieć wartość każdej kreski stawianej na papierze. Wiem już też jak to jest zderzyć się z opinią odbiorców, którzy nie postrzegają otocznia tak samo jak architekci, o czym należy stale pamiętać w tej branży.

Kiedy dziś pracuję zawodowo dociera do mnie, do czego służy nauka na tym kierunku. Można zrozumieć to w momencie gdy przed architektem siedzi przyszły właściciel domu, który aktualnie znajduje się  wyłącznie w głowie projektanta. I do tego architekta dociera, że trzymając w ręce ołówek trzyma się w niej również marzenia i obawy tej osoby, cele na przyszłość, kształt jego trybu życia w domowym zaciszu. Przestaje się wtedy projektować wyłącznie pod własny gust. Wielokrotnie częściej do chodzi do zmian w projekcie niż podczas toku kształcenia oraz wzrasta ilość papierkowej pracy konieczna do złożenia projektu w urzędach. Architekt będzie musiał umieć porozumieć się z przedstawicielami innych branży oraz z trudnościami przestrzennymi i urzędowymi. Lecz jeśli można na sobie wyobrazić uczucie jakie ogarnia projektanta, który któregoś dnia staje przed budynkiem, będącym do tej pory wyłącznie zbiorem linii, kolorowych pikseli i zszytych kartek to jest to warte wkładu pracy jaki należy włożyć w projekt.

Czasem zdarza się, że ludzie widząc zmęczenie na mojej twarzy oraz ilość pracy, pytają czy gdybym mogła zacząć wszystko od początku poszła bym inną drogą. Stwierdzam, że nie zmieniłabym niczego, bo ścieżka architektury jaką obrałam kilka lat temu, choć jest wyboista i często prowadzi pod górę,  odwdzięcza się wspaniałymi widokami na przyszłość.